Tworzenie serwisu internetowego może być fascynującą zabawą. Dla jednych jest po prostu przyjemnością sam akt tworzenia. Dla innych najważniejsza jest nagroda, czyli pokazanie strony w Internecie. Dzisiejszy świat jest już zupełnie inny niż jeszcze dziesięć lat temu. Komputer osobisty, Internet i swoboda wyrażania opinii, których było pozbawione poprzednie pokolenie, są szerokim oknem na świat, które trzeba jak najlepiej wykorzystać. To nie tylko zabawa, to także wspaniałe uczucie wolności.

Tworzenie stron WWW nie jest wcale trudne i w zasadzie po tygodniu nauki będziesz w stanie pokazać w Sieci zupełnie dobrze wyglądającą stronę. Trzeba się tylko trzymać kilku podstawowych zasad, których przestrzeganie nie narazi Cię na krytykę innych. A społeczność internetowa potrafi być okrutna, gdyż obok ludzi sympatycznych i życzliwych całemu światu znajdziesz tam osobników, którzy za punkt honoru uznają konieczność pognębienia innych. Niech no tylko natrafią na jakieś uchybienia, a zaraz ogłoszą je całemu światu, opatrując kąśliwymi komentarzami.

Zebrałem tutaj kilka uwag, które nasunęły mi się po kilkunastu miesiącach intensywnej pracy w Internecie i w trakcie mojej "webmasterskiej" praktyki na usługach Lupusa. Zbiór ten nie aspiruje do miana pełnej i jedynie słusznej wyroczni. Jest jedynie sugestią, przede wszystkim dla tych, którzy dopiero zaczynają zabawę z fascynującym medium, jakim jest Internet.

Honoruj zawsze prawa autorskie.
Bardzo często serwis początkującego webmastera składa się z informacji o nim samym i odsyłaczy (hiperłączy, zgodnie z ustaloną terminologią Microsoftu) do cudzych stron, które z jakichś powodów uznał za interesujące. Nie jest to w żadnej mierze naruszenie niczyich praw. Wręcz przeciwnie - to bezpłatna reklama. Wystrzegaj się natomiast kopiowania innych stron i wstawiania ich do swojego serwisu. Na jednej ze stron w Polbox Free znalazłem dzieło, którego autor (spuśćmy litościwie zasłonę milczenia na jego tożsamość) po prostu skopiował mnóstwo stron z Wydawnictwa Lupus, wstawił je do swojego folderu na serwerze, wyciął informacje identyfikujące autorstwo i dołożył ikonkę z napisem "Głosuj na mnie". Zasugerował więc szerokiej publiczności, że jest ich autorem. Nie mamy oczywiście zamiaru sądownie ścigać niefortunnego autora (zapewne jakiegoś ambitnego młodziana), a w tym miejscu sygnalizujemy jedynie, że już zwykła przyzwoitość i szacunek dla cudzego wysiłku nakazują honorowanie tych praw. Jeśli koniecznie chcesz skopiować cudze strony, zapytaj na wszelki wypadek ich autora, a już w ostateczności zaznacz, skąd pochodzą.

Staraj się o poprawność językową.
To istotny problem. Webmasterzy to na ogół ludzie młodzi, często ze szkół średnich, którzy dorastali w ostatnich latach, w dobie wielkiej ekspansji nowoczesnych mediów. Mają często wiedzę techniczną, ale zabrakło im jednej bardzo ważnej rzeczy - oczytania, którego doświadczyło poprzednie pokolenie, nie bombardowane telewizją kablową i wideo. A oczytanie w największym stopniu decyduje o, nazwijmy to tak, ogładzie językowej. Wielokrotnie spotykamy w Sieci strony, których autorzy są najwyraźniej na bakier z ortografią ojczystego języka, o gładkości gramatycznej i stylistycznej nie wspominając. Oczywiście rozumiem, że nie sposób odrobić w krótkim czasie zaległości, ale jeśli już wystawiasz swoją stronę, postaraj się, aby była poprawna językowo. Jeśli masz wątpliwości, poproś kogoś z rodziny czy przyjaciół o pomoc. Jeśli piszesz jakiś tekst, skorzystaj ze słownika ortograficznego w edytorze tekstów (żeby choćby uniknąć zwykłych "literówek"), a dopiero potem przenieś ostateczną wersję do edytora HTML. Pamiętaj, że rażące błędy zniechęcają czytelnika strony (dla niektórych są okazją do publicznej krytyki), a przede wszystkim wystawiają nienajlepszą ocenę autorowi. Słowo mówione jest ulotne, ale słowo pisane pozostaje - verba volant, scripta manent.

Nie nasycaj strony zbyt wielką ilością grafiki.
Jeśli wydaje Ci się, że strona wygląda "super" na Twoim lokalnym dysku, tańczy, śpiewa i gada, przypomnij sobie, że inni muszą ją wczytać z Sieci. Im więcej bajerów - obrazków, wideo, apletów i czego tam jeszcze - tym dłużej to trwa i tym więcej innych kosztuje. Jeśli przesadzisz, nie będą Cię odwiedzać. Pamiętaj, że w Internecie, jak w życiu, elegancki szary garnitur wygląda znacznie lepiej niż bajecznie kolorowe łowickie pasiaki. Poza tym świadczy o lepszym guście.
Zauważ, jak stonowane bywają strony opracowywane przez środowiska akademickie, gdzie najbardziej ceni się informację, a nie graficzny sztafaż, czyli "cały ten multimedialny zgiełk".
Jeszcze jedna praktyczna porada: jeśli koniecznie chcesz zaprezentować więcej grafiki, nie zaskakuj nią już na stronie głównej. Jeśli dajesz odsyłacz do innej swojej strony, która jest mocno obciążona obrazkami, zaznacz przy nim, jak wiele kodu trzeba wczytać. Dobrym obyczajem jest uprzedzanie o stronach ważących powyżej 50 KB. Podobnie, zaznaczaj wielkość plików, do których dajesz bezpośrednie odsyłacze (na przykład do programów czy zarchiwizowanych dokumentów).
Jeśli stosujesz mapy odsyłaczy na grafikach, podawaj także w jakimś miejscu odsyłacze tekstowe. Nie wszystkie przeglądarki są w stanie zobaczyć mapy graficzne. Ponadto wielu internautów wyłącza wczytywanie grafiki w swoich przeglądarkach, nawet gdy pracują w graficznym systemie operacyjnym. Chcą w ten sposób przyspieszyć przeglądanie Internetu. Nie pozbawiaj ich szansy obejrzenia Twoich wiekopomnych dokonań.

Poinformuj innych o swoich stronach.
Służy do tego specjalna grupa dyskusyjna pl.comp.www.nowe-strony. Została ona w tym właśnie celu wydzielona z grupy pl.comp.www, aby nie przeciążać forum dyskusyjnego WWW.
Staraj się podawać informacje rzeczowe. Nie krzycz WIELKIMI LITERAMI !!!!!!, że strona jest genialna, jedyna, niepowtarzalna i koniecznie cały świat musi ją zobaczyć. Wzbudza to na ogół irytację innych i zgryźliwe uwagi. Zaznacz, jaka jest tematyka Twojego serwisu, czy jest optymalizowany dla jakiejś przeglądarki, jak wielki materiał trzeba na początku wczytać (tekst, obrazki, ActiveX, aplety).
Nie bombarduj wszystkich możliwych grup dyskusyjnych informacjami o swojej witrynie. Nie wysyłaj także setek listów, jeśli przypadkiem masz dostęp do jakiejś listy wysyłkowej (spamerstwo jest tępione w Internecie). Najwyżej poinformuj pocztą kilku-kilkunastu swoich znajomych, czego nikt nie będzie Ci miał za złe. Jeszcze raz przypominam - jeśli pokażesz w Internecie coś ciekawego, wieść o tym rozejdzie się stopniowo sama, jak kręgi na wodzie. Pamiętaj tylko, aby rzucony kamień miał odpowiedni "ciężar gatunkowy".

Zobacz, jak mogła wyglądać NN z tego artykułu.